Jakiś czas temu usuwaliśmy pleśń w piwnicy żydowskiej rodziny. Dom był opuszczony; wprawdzie można było tam mieszkać,bo zalana byla tylko piwnica, ale zapewne rodzice bali się o zdrowie swojej siódemki dzieci. Ja sama, mimo masek ochronnych, mocno odczuwam działanie pleśni. Ciągle czuję się lekko podziębiona.
Podczas wędrówki korytarzami w poszukiwaniu toalety zrobiłam parę zdjęć, które dają mocno postapokaliptyczne wrażenie- wszystko wygląda jakby godzinę wcześniej żyli tu ludzie i akurat odbywało się przyjęcie urodzinowe jednego z domowników; i nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, cała rodzina wyparowała, a w zamian pojawiłam się ja, cała na biało.





0 comments:
Post a Comment