About Me

Powered by Blogger.

Wednesday, April 10, 2013

Destruction is my new meditation

| | 0 comments


Na zdjeciu - Kathleen w środku demolki, a na zewnątrz Monique próbuje przekonać włascicieli domu,że cały nasz wysiłek pójdzie na marne jeśli nie pozwolą wyrzucić zapleśniałych drzwi(pleśń odrośnie).

Mimo że na początku każdego projektu wymagamy podpisania zgody na przeprowadzanie całej procedury według naszych zasad, schody zaczynają się w momencie kiedy ludzie są świadkami rozrywania ścian ich domu, skuwania podłogi, wyrzucania mebli. Emocje biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. Wprawdzie mamy prawo, ale jednak nigdy nie robimy nic wbrew woli właścicieli. Niestety często przyzwyczajenie do własności wygrywa nad zdrowym rozsądkiem.
Mnie przy zdrowych zmysłach trzyma codzienna dawka destrukcji. Są takie czynności, jak prowadzenie samochodu, bieganie, przejście Camino de Santiago, czy właśnie walenie młotem, które mają jedną wspólną cechę- dają zajęcie ciału, ale przez swoją powtarzalność zupełnie nie angażują umysłu, i przez to potrafią wprowadzić mnie w stan przyjemnego transu, jaki(podejrzewam) wiele rozsądniejszych ode mnie osób osiąga siedząc w pozycji kwiatu lotosu.
Niestety nie zawsze burzymy, czasem musimy też wykowywać nudniejsze czynności, jak odkurzanie każdego centymetra(cala) kwadratowego domu(ważny element walki z pleśnią). Dziś wykonywałam chyba najmniej przyjemną pracę z możliwych, czyli odkurzanie fundamentów i podłogi od dołu  klęcząc w błocie. Towarzystwo w postaci pająków i hałasu odkurzacza nie nastraja do medytacji.
Ale nadal wolę to od siedzenia w biurze!

A to ja:)

0 comments:

Post a Comment

 
Twitter Facebook Dribbble Tumblr Last FM Flickr Behance