I pomyśleć, że w Polsce wspaniałomyślnie wyposażyłam się w kombinezon z tyveku, sztuk jeden, myśląc że starczy. Tu zużywa się średnio dwa kombinezony dziennie. PPE, czyli Personal Protection Equipment, to kombinezon, maska, okulary i rękawice. Wyglądam jak kosmita(na zdjęciu Gina,wolontariuszka z Kanady) co jak narazie dobrze koresponduje z moim samopoczuciem w nowym kraju. W sklepach przepraszam kolegów z góry za zachowanie i potem już bez zażenowania oglądam z każdej strony np. jednolitrowe butelki Corony i resztę produktów, których rozmiary da się tylko wytłumaczyć kiepską scenografią z Alice in Wonderland. Wszystko jest większe.
Jak narazie to jeden z bardzo niewielu stereotypów, który się sprawdza. Mieliśmy spotkanie w bazie, gdzie ktoś jak na filmach poprosił mnie o przedstawienie się, typu jak masz na imię i co lubisz. Kiedy z bardzo poważną miną poproszono tutejszego kaowca o zadanie mi pytania dnia, pomyślałam, że Amerykanie nie mogą być chyba bardziej przewidywalni.
Pytanie brzmiało:"What would be your favourite way to get AIDS?"
Odpowiedziałam, że nie wiem, ale że będzie to dobry temat na post na blogu, o czym spieszę Państwu donieść.

0 comments:
Post a Comment